Trzecie podejście

Inne dyscypliny indywidualne1 marca, 2018

Pięściarstwo to nie tylko boks zawodowy, który zdominował medialne przekazy w tej dyscyplinie. Bywa, że niezasłużenie, gdyż często gale, zwłaszcza te mniejszej rangi, mają posmak nieco jarmarczny, a ich organizatorzy próbują bezkrytycznie kopiować wielkie widowiska, narażając siebie i zawodników na śmieszność. Boks amatorski, zwany też olimpijskim, traktowany jest przez nasze media marginalnie, głównie z powodu braku międzynarodowych sukcesów.

 

Szkoda, bo w przeszłości słynęliśmy z jego wybitnych przedstawicieli, a amatorstwo było kuźnią przede wszystkim umiejętności technicznych. Może 23-letni Bartosz Gołębiewski nawiąże do najlepszych osiągnięć swoich poprzedników? Ostatnio został sklasyfikowany na drugim miejscu w Polsce, bez podziału na kategorie wagowe, w rankingu „Top 50” za 2017 r. portalu Bokser.org, co jest bardzo znaczącym i obiecującym wyróżnieniem (za 2016 r. był 8.). Ale po kolei.

Urodził się w Wałbrzychu, jednak na stałe mieszka w Jedlinie – Zdroju. Od pewnego czasu określenie „na stałe” ma charakter umowny, bowiem odwiedza rodzinną miejscowość w każdy weekend, gdyż od dwóch lat jest zawodnikiem zespołu KKB Rushh Kielce. Pierwszy kontakt z boksem miał w wieku 16 lat. Trafił do DKB Dzierżoniów, gdzie trenował pod okiem Piotra Wilczewskiego, przez półtora roku był też w grupie trenera Zenona Kaczora. Walczy w kategorii średniej, do 75 kg. Oczywiście, w tej wadze wybrano go najlepszym we wspomnianym rankingu. Stoczył dotychczas 110 walk, z których ok. 30 przegrał.

Ma już na swoim koncie kilka wartościowych dokonań. Wśród młodzieżowców wywalczył mistrzostwo Polski w 2017 r., a wicemistrzostwo w 2015 r., natomiast brązowe medale zdobywał w 2014 i 2016 r. Na drugim stopniu podium mistrzostw Polski stanął w 2013 r. w wadze półśredniej. Jako senior krajowy prymat zgarnął w ubiegłym roku na mistrzostwach Polski w Człopie, a srebro stało się jego udziałem w Szczecinie (2015) i Sokółce (2016).

Polskę reprezentował w tamtym roku na mistrzostwach Europy w Charkowie na Ukrainie, przegrywając w pierwszym pojedynku oraz na mistrzostwach Europy do lat 22 w rumuńskim Braile, gdzie dotarł do ćwierćfinału.

Dobrze wspomina Międzynarodowy Turniej im. Feliksa Stamma w Warszawie. Dwukrotnie zajmował w nim drugie miejsce: w 2015 r. w finale pokonał go Irlandczyk Michael O’Reilly, a rok później uległ Holendrowi Maksowi van der Pasowi w stosunku 1-2. Gdy pytam o jego życiową walkę, wymienia zwycięskie starcie z Węgrem Zoltanem Harcsa, właścicielem brązowych krążków z mistrzostw Europy w Baku (2013) i Igrzysk Europejskich w tym mieście w 2015 r. oraz 6. zawodnikiem Igrzysk Olimpijskich w Londynie (2012). Pojedynek ten stoczył właśnie „na Stammie” podczas swojego pierwszego występu na tym turnieju.

– Do trzech razy sztuka. Jednym z moich tegorocznych celów, jeśli zostanę wystawiony, jest wreszcie wygrana w tych zawodach (odbędą się w dniach 11-17 marca – przyp. A.B.). Byłoby to liczące się osiągnięcie w moim bokserskim CV. Liczę, że nie tylko bezpośredni obserwatorzy będą trzymali za mnie kciuki – powiedział.

W tym roku nastawia się także w mistrzostwach Polski w Karlinie (22-27 kwietnia) oraz na mecz z Hiszpanią.

Pytam o jego atuty. Odpowiada, że silna ręka i ciosy proste. Niejednokrotnie, jak mówi, te walory zadecydowały o jego zwycięstwie przed czasem. Oczywiście, zdaje sobie sprawę ze swoich niedociągnięć, które stara się konsekwentnie eliminować.

Ile czasu poświęca na trening w Kielcach?

– Dwa razy dziennie po półtorej godziny. Ćwiczy pod kierunkiem trenera Grzegorza Nowaczka. Należy dodać, że Rushh w klasyfikacji klubowej za ub. r. uplasował się na drugim miejscu w kraju za Skorpionem Szczecin. A wracając do wspomnianego ogólnopolskiego rankingu indywidualnego, wyprzedził go tylko Mateusz Polski, brązowy medalista ostatnich ME w kat. 64 kg.

Co utrudnia mu sportowe, i nie tylko, życie?

– Od dziecka choruję na tarczycę, która mnie osłabia, co oczywiście odbija się na kondycji. Walczę z tą dolegliwością, systematycznie biorąc leki pod kontrolą lekarza. Bywało nie raz, że przegrywałem z tego powodu. Gdyby nie choroba, już wcześniej zdobyłbym mistrzostwo Polski – zapewnia.

Sportowy cel jest oczywisty.

– Marzę o zakwalifikowaniu się na igrzyska w Tokio. Do tego czasu zrobię wiele, by wzbogacić swoje zawodnicze umiejętności na tyle, by w stolicy Japonii nie stać mnie było tylko na zrobienie dobrego wrażenia – zaznacza.

Dlatego do 2020 r. nie myśli o przejściu na zawodowstwo. Ale nie wyklucza tej decyzji po igrzyskach.

Andrzej Basiński

 Bartek 5

Silna ręka to bokserski atut Bartosza Gołębiewskiego.

Tagi: , , , ,